Widzisz wypowiedzi znalezione dla zapytania: orzeł wojskowy





Temat: [poszukuję] Orzeł na beret PS
Poszukuję beretu lub samego orła na beret Plutonów Specjalnych. Chodzi mi o orła drugiego wzoru, czyli milicyjnego ( pierwszy był wojskowy na pelcie ) oczywiście na granatowym tle.
Jesli ktoś miałby cały beret to interesuje mnie rozmiar 59-60. Mam ewentualnie na wymianę mniejszy z haftowanym kaloryferem plutonowego ( ciekawostka ) lub policyjny z haftowanym orłem na szarfie z napisem "policja".



Temat: żart dnia
Mały Niemiec ogląda zdjęcia z dziadkiem
-o, jaki masz piękne czarne ubranko dziadku!
-a, to jest Johanie mundur wojskowy, taki wtedy nosiłem.
-a ten pan koło którego stoisz to kto?
-a to jest Kanclerz Niemiec - Adolf Hitler
-a czemu dziedku masz taką wyciągniętą wyprostowaną rękę? co to znaczy?
-a bo ja mu tutaj mówię: hola hola ty niedobry człowieku, dosyć tego
ludobójstwa!

Leci sobie orzeł. Macha majestatycznie skrzydłami. Rozkoszuje się pięknem
przyrody. Nagle spostrzega w dole zająca. Śmiga za szarakiem, szuuuu... A
tam okazuje się, że zając cały we krwi. Żal się orłu zrobiło zajączka:
- Co ci się stało mój mały?
- Słonica mnie użyła, jako tamponu.
- Żesz, k***a... I odleciał orzeł, majestatycznie machając skrzydłami,
kontemplując naturę.
Następnego dnia biegnie sobie zajączek. Już czyściutki, bielutki, mięciutki.
Strzyże uszkami, przyrodę śledzi. Patrzy, a tam w górze leci orzeł cały we
krwi.
- Co ci się stało o wielki ptaku?
- Co się stało? Co się k***a, stało? Szukam tego sk****syna, co powiedział
słonicy, że podpaska ze skrzydełkami jest lepsza od tamponu...!!!!!!!!!





Temat: Ksenofont i polskie OP

Zgoda na 35% tonaż RNavy to zgoda na koalicję WB z N, i jednoczesna akceptacja hegemonii N na Bałtyku. Natychmiast powinniśmy wypiąć się na Wyspiarzy i negocjować sojusz wojskowy z Francją. . Radar, ale myśmy już sojusz z Francją mieli. I to od ładnych kilkunastu lat...

Rozbrajasz...
2. A tu kolejne rozumowanie logiczne:
Orzeł pod Murmańskiem = nasz AGS!
Orzeł pod Murmańskiem = okręt oceaniczny a nie jakiś tam gangutkiller.

To jest jakaś koncepcja - do początku lat XXX obowiązuje koncepcja OP pełnomorskiego - bałtyckiego - Od tego okresu mamy oceaniczne Orły krążownicze. Szwedzi budowali na Bałtyk okręty tej wielkości. Ile zabierały torped?




Temat: 3:45

Wojtku na 34 pewnie już tłoku nie będzie, chociaz mam nadzieję że dociągniemy całą ekipą.
Mam nadzieję że Mel nas nie wpuszcza w maliny, przygotowuje się pewnie solidnie i śmignie obok nas na 40 km. Życzę jej tego z całego serca i pozdrawiam do zobaczenia na trasie.


Informuję, że dzisiaj o godz. 18:00 odebrałem nr startowy (138) i jako pierwszy jestem już na stanowisku startowym grupy "3:45:00" Muszę nieco grupę zmartwić.Opaski - ściągi leżą na stołach,ale z czasem na 3:45:00 brak.Są co dziesięć minut,ale kończą się zerami np. 3:10:00, 3:20:00, 3:30:00, 3:40:00, 3:50:00 itd........Jutro kończę też jako ostatni bieg w sztafecie.Wypadło na mnie końcowe 7 km 195m Chciałem zapisać się też na na bieg wojskowych,ale prezes i Kordziński z Biura Zapisów odmówili mi.Stwierdzili,że za niski mój stopień wojskowy tylko szeregowy w stanie spoczynku.A to pech. Rano rozruch na stadionie Jarmark Europa.Zobaczę jak się ma betonowy orzeł i podobno sprzedają kawałki murawy z płyty głównej.Nie zamierzam płacić i jakąś darń gdzie stąpała noga Bekhama i innych idoli piłkarskich przemycę pod kurką dresową.Potem sprzedam Wam na Allegro.



Temat: Szukam informacji...
"BIAŁE ORŁY"

Organizacja składała się z byłych członków AK i WiN. Działała w latach 1947-48 na terenie pow. Lidzbark, woj. olsztyńskie. Dowódcą był Mikołaj Janson "Wicher" (ur. 1902), zastępcą Bronisław Bartosiewicz "Orzeł". Liczyła 8 osób. Mikołaj Janson został aresztowany Był sądzony przez Wojskowy Sąd w Olsztynie. Zmarł 15 IX 1950 w Rawiczu.

Czy posiadacie więcej informacji o tej organizacji i o jej dowódcy



Temat: Spotkanie grupy lodzkiego regionu-ORZEL 29.10 i 30.10 cz. 1
NIE NO PANOWIE JEDNAK NIE WYTRZYMAŁEM

TRZEBA JEDNAK O WWW POWAŻNIE POROZMAWIAĆ. :D

Popatrzcie np. jak ładnie oznaczona jest trasa dojazdu na krakowskie zawody.
I wogóle. A mnie od roku świerzbi, ale nie miałem czasu i nie umiem.
Ale jeśli trzeba to się naumiem. Wezmę korki u Piotrusia, albo co.
Dolny Śląsk, Karaków, Warszawa i inne grupy mają stronki, a MY?
Po prostu wypada.

Wiem wiem zaraz mi napiszecie że wizytówka naszej grupy sa wyniki, ale już ze względó organizacyjnych jest to wskazane. Orzeł jest państwowy, Brus Wojskowy, a stronka byłaby nasza własna.
Bartek



Temat: Wehrmeldeamt

| Do wszytkich ludzi mających  pojęcie o czasach Trzeciej Rzeszy w Polsce:
| 1. Co to takiego ten Wehrmeldeamt?

Jakis urzad meldunkowy (?)


Tak, chodzi chyba o to, ze ludzie przesiedleni, zwlaszcza ci, ktorzy
podpisali Volkslistę, zobowiazani byli do zglaszania sie do tego urzedu
(dosł. wojskowy urząd d/s zgloszen/ meldunku) celem 'potwierdzenia' swojego
ewentualnego werbowania do wojska itp. Poszukuje tylko polskiej nazwy, ktora
operuje literatura.


| 2. Na dokumentach z czasów drugiej wojny świtowej pojawia mi się orzeł,
| któryy ma u nóg przyczepione kółko ze swastyką pośrodku (wybaczcie
laikowi).
| Czy to godło Trzeciej Rzeszy, czy tez ma ono jakas inna oficjalna nazwe

Nazywa sie "hocheitszeichen", a po polsku "gapa" ;)


Oficjalnej nazwy potrzebuje, polskiej!

I nie "kolko ze  swastyka",a swastyke w wiencu laurowym w lapach ten orzel
trzyma, jesli dobrze

pamietam.


Pisalam: laik
Bona

edykowany w godzinę, http://www.wdc.pl





Temat: Miły widok :)
Panowie ja myslę że mineło już sporo czasu i nawet jesliby nie zrobili tego horneta tak aby mógł sam polecieć to by go przez ten czas wywiezli w częsciach , a Iron milczy bo wiadomo jak to w wojsku my bysmy chcieli jak najwięcej informacji ale to przeciez normalne ze nie można wszystkiego powiedziec tymbardziej Ironowi...skoro milczy to widocznie nie może nic napisac....a teraz jeszcze do tematu "miły widok"

Na lądowisko 107 Szpitala Wojskowego w moim miescie po raz kolejny przyleciał Brytyjski smigłowiec Lynx który przywiózł na swym pokładzie z poligonu Drawskiego rannego żołnierza.
Panowie Brytyjczycy okazali się bardzo sympatyczni i pozwolili podejsc do maszyny oraz stac niedaleko niej podczas startu. Oczywiscie fotografować też pozwolili..
Na poligonie Drawskim rozpoczeły się ćwiczenia wojsk brytyjskich p/k "Ułański Orzeł 2005" a 107 szpital wojskowy w Wałczu jako najbliższy od poligonu zabezpiecza wszystkie działania związane z leczeniem zołnierzy rannych(chorych) uczestniczacych w ćwiczeniach.

Pozdrawiam.



Temat: Spotkanie grupy lodzkiego regionu-ORZEL 29.10 i 30.10 cz. 1


http://www.modgik.lodz.pl/mapa/lsip.htm

właśnie przeglądam sobie tą mapkę i zastanawiam się dlaczego tam gdzie powinien być KS Orzeł jest biała (a właściwie żółta) plama.
Czyżby jako były obiekt wojskowy został on utajniony 8) :lol:



Temat: Bush - ja i moja lornetka ;P


| Co wy na to? Widac lornetka jest az tak skomplikowanym urzadzeniem dla
tego
| pana ;P

ooo cholera
noktowizja w dzien? teoretycznie mozliwe, nie wiadomo na co on lookal
ale tak na marginesie, ja amerykanow lubie, ale zadziwia mnie ich talent w
wybieraniu na prezydentow jakis dziwnych ludzi......, Carter, Reagan, Bush
aktualne.
W sumie mozna Clintona tez dodac, bo jak go wybrali to nie byl z niego taki
orzel, byly gubernator Arkansas, czyli zadupia....


tja... amerykanow powiadasz???
u nas byl wojskowy z papieramy z moskwy, potem elektryk spec of wozkow
akumulatorowych z podejrzeniami o uczestnictwo w szajce zlodziei grobow,
teraz mamy partyjnego aparatczyka nawet bez tytulu magistra...

o rosji sie nie wypowiadam: tam bywali absolwenci najlepszych zawodowek
mechanicznych, mistrzowie zmianowi (nie wiem, kim byli gorbi i jelcyn -
ten pierwszy chyba agronom?) a ostatnio maja szpiega.





Temat: DATY, DATY -WYJAZDY
17 maja pociąg ITK Wojskowy od 1914 do 1950 mundury i wyposarzenie od Pruskiego po wietnam
22 maja 5 lecie SMRH Żelazny Orzeł w Łodzi
24 maja -inscenizacja smierc Uskoka w Lublinie
31 maja -swięto pułku w Lubartowie IMPREZY OBOWIĄZKOWE !!

czerwiec
25-27 czerwca -wyjazd do Hażlacha !!!
najwieksza impreza grupy wyjazd czwartek wieczorem z Lubartowa impreza do niedzieli
zabieramy forda t i kuchnie polową mundury legionowe i wz 19

Lipiec
11 - węgierska Górka 1939
25 - wyjazd na rekonstrukcję do Krasnobród 1939 rok
26 - rekonstrukcja Łomża 1920 rok

Sierpień
23 - rekonstrukcja w Iłży 1939 rok
30 - rekonstrukcja pod Komarowem 1920

Wrzesień
6 -Wizna 1939 rok
18-20 -Tomaszów Lubelski 1939

Październik
3-4 Bitwa Kocka

Listopad
10 - Łomża 1918
11 - Lublin albo Lubartów 1918

Grudzień [/b




Temat: Proszę o identyfikację monet.
Grosz 1724r (panowanie Piotra I Wielkiego), bardzo rzadka moneta - moim zdaniem posiadasz kopię, ale żeby być tego pewnym musiałby się Kolega do fachowca przejść. Awers - wartość pieniądza i data; rewers - dwugłowy bizantyjski orzeł

1 kopiejka 1762r (panowanie Piotra III), też dosyć rzadka moim zdaniem. Awers - wartość, data, "rynsztunek" wojskowy; rewers - św. Jerzy zabijający smoka

Obydwie monety miedziane.

Wyceny się nie podejmę, gdyż nie posiadam żadnych fachowych katalogów
Pozdrawiam




Temat: Westerplatte - co to za niechronologiczna wersja?
Oczywiście. Bez dwóch zdań zgadzam się z tym, że to nie dokument i nie musi być idealnie odpowiadający realiom.
Ale przy okazji naszej minidyskusji zajrzałem do historii i znalazłem informację, że w 1942 roku Sąd Morski (wojskowy) w Londynie skazał pana Kłoczkowskiego za niewykonywanie rozkazów i opuszczenie okrętu na degradację (do stopnia marynarza!!!) i jakąś tam karę więzienia odroczoną na "po wojnie".
Tak zakończyła się kariera pana kłoczkowskiego. Skoro jest prawomocny wyrok sądu za tchórzostwo, to niedobrym posunięciem jest przedstawienie pana komandora w pozytywnym świetle. A to robi film "Orzeł".
Dlatego napisałem, że to szkoda. fILM mi się bardzo poza tym podoba.
Pozdrawiam serdecznie
Arek



Temat: Misja OPERATIONS IRAQI FREEDOM - Iraq !!!
Polski żołnierz ranny w Iraku.

Polski żołnierz z grupy manewrowej Wielonarodowej Dywizji Centrum Południe został ranny w Iraku. Do zdarzenia doszło podczas akcji przeciwko osobom podejrzanym o działalność terrorystyczną w Diwaniji.

Ranny żołnierz uczestniczył we wspólnej z Amerykanami i żołnierzami irackimi akcji w ramach operacji "Czarny Orzeł". W trakcie zatrzymania osób podejrzanych o działalność terrorystyczną doszło do wymiany ognia. Polski żołnierz został ranny w prawe ramię.

Żołnierz został natychmiast ewakuowany do polskiego szpitala polowego. Jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Po opatrzeniu rany wojskowy został zwolniony ze szpitala.

Zrodlo : http://fakty.interia.pl/swiat/news/polski-zolnierz-ranny-w-iraku,920855,4

Pozdrawiam.




Temat: Sprawa b. kmdr. ppor. Henryka Kłoczkowskiego
Orzeł otrzymał rozkaz podejścia do Gdańska a nie Tallina o ile wiem. To że był w Tallinie nie ulega wątpliwości a do wyjścia z Zatoki Kłocz sam się przyznaje i to dla mnie jest przyznaniem się do winy . Op nie jest własnością dowódcy ale bronią która służy do walki a nie ochrony i jakiekolwiek pobudki nie zwalniają go z pozostawania w wyznaczonym sektorze, nawet jeśli grozi to utratą okrętu. Byłem w podobnej sytuacji jak Kłocz (aczkolwiek nie chodziło o niewykonanie rozkazu a wręcz przeciwnie) i wiem co to sąd wojskowy i również wiem że zeznania świadków mogą nic nie znaczyć jeśli wyrok zapada wcześniej dlatego twierdzę że jak na to nie patrzeć jedyno co może zmienić opinię to dokument potwierdzający że dano dowódcom op swobodę działania według uznania a to jest sprzeczne z zeznaniami i wspomnieniami osób nawet luźno związanych ze sprawą.




Temat: SPOTKANIE ŁÓDZKIEJ GRUPY "ORZEŁ"- niedziela 14 sty
To jedno i to samo, KS ORZEŁ ma sekcję tenisową, piłkę nożną, żużel, strzelecwo i czort wie co jeszcze To były duży wojskowy klub jest.



Temat: W poszukiwaniu wraku ORP "Orzeł"
"Rano 1 września 1939 roku "Orzeł" wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. 15 września okręt zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia.

W nocy polscy marynarze porwali okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty okrętowi udało wejść do bazy Rosyth na wybrzeżu Wielkiej Brytanii.

"Orzeł" został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą okręt wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojskowy "Rio de Janeiro", przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię.

Wieczorem 23 maja 1940 roku załoga ORP Orzeł wypłynęła na swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła"

"Firma Balex Metal zostaje głównym sponsorem ekspedycji w poszukiwaniu legendarnego okrętu podwodnego ORP Orzeł. W wyniku podpisanej 9 lipca 2008 r. między firmą Balex Metal, a Morską Agencją Poszukiwawczą umowy, ekspedycja przyjęła oficjalną nazwę Ekspedycja ORZEŁ BALEXMETAL. 27 lipca ekspedycja wyruszy na Morze Północne na poszukiwania, które potrwają 17 dni. Szanse odnalezienia wraku legendarnego polskiego okrętu członkowie Ekspedycji ORZEŁ BALEXMETAL określają na 90%."

więcej na : http://www.orzel.balex.eu



Temat: Napoleoński wątek związany ze Skarszewami
W Skarszewach i najbliższej okolicy co jakiś czas znajduje się guziki napoleońskie. Prawdopodobnie ma to związek z lazaretem, który według niektórych badaczy znajdował się w przebudowanych pozostałościach gotyckiego zamku. Nie wszystkie guziki trafiają do muzealnej gabloty, choć staramy się pozyskać od znalazców jak najwięcej. Zdjęcia kilku z nich pokazałem w książce: „Nocny atak na Skarszewy”. Są to guziki regimentów piechoty liniowej nr: 30 (duży płaszczowy), 44 i 57 (małe mundurowe) oraz duży guzik gwardyjski z orłem.

Z innych pamiątek przeszłości, eksponowanych w muzealnej gablocie, wyróżnia się mosiężny orzełek znaleziony przez mieszkańca Skarszew, Andrzeja Gnutka. Odkrycie opisał w „Polska Dziennik Bałtycki” Sebastian Dadaczyński, w artykule „Królewski orzeł”. Czytamy tam: „ Orzeł ma 9,5 cm wysokości i 7,5 cm szerokości. Jest płaski, ma osiem otworów, co świadczy że przyszyty był do czapki lub kapelusza. Jak twierdzi Gnutek, orła nosił na czapce kurier pocztowy, który był w polskim wojsku”. Orzeł został znaleziony w częściach, ale udało się go poskładać.

Faktycznie jest to emblemat pruski o czym świadczy monogram „F.R.” (król Fryderyk). Odmianę takiego orła z literami „F.W.R.” (król Fryderyk Wilhelm) znalazł też inny skarszewski kolekcjoner, który obiecał udostępnić go do zdjęcia. Według niemieckich kolekcjonerów, z którymi przeprowadziliśmy konsultację, pierwszy z tych orłów jest raczej emblematem cywilnego pocztyliona z okresu panowania Fryderyka Wielkiego (1740- 1786). Nawiasem mówiąc, przez Skarszewy przechodził po 1772 roku trakt pocztowy na Berlin. Nie zgadzają się z tą opinią niektórzy kolekcjonerzy z Gdańska twierdząc, że mógł go śmiało nosić wojskowy pocztylion w czasach napoleońskich. Są też tacy co twierdzą, że to emblemat żołnierski. Stąd serdeczna prośba o pomoc w identyfikacji omawianego orzełka.



Temat: Wydarzenia w Polsce,a czasami coś jeszcze - od 28.listopada
Iwonko

23.maja:

1771 - bitwa o wzgórze Groby
9Beskid Makowski) w czasie konfederacji barskiej.

1200 Konfederatów zostało pokonanych przez 4500 żołnierzy rosyjskich. Bitwa ta (a właściwie potyczka) była częścią batalii stoczonej pod Lanckoroną.

1865 - w Sokołowie Podlaskim dokonano egzekucji Stanisława Brzóski, generała, naczelnego kapelana wojsk powstańczych, ostatniego dowódcy powstania styczniowego.

1920 - powstała Narodowa Partia Robotnicza.

1940 - II wojna światowa: po raz ostatni nawiązano kontakt z okrętem podwodnym ORP Orzeł. Okręt wyszedł tego dnia w swój ostatni rejs, z którego nie powrócił. Zatonął na Morzu Północnym, prawdopodobnie 25 maja.

ORP Orzeł, numer taktyczny 85A – polski okręt podwodny z okresu II wojny światowej. Zwodowany 15 stycznia 1938, był jednym z najnowocześniejszych okrętów w momencie wybuchu wojny. Konstrukcja zbudowanego w holenderskiej stoczni De Schelde okrętu była częściowo oparta na holenderskim typie O-19.

"Orzeł" brał udział w początkowym okresie obrony Wybrzeża w kampanii wrześniowej 1939, w późniejszym czasie internowany w Tallinnie, skąd uciekł i przedarł się do Wielkiej Brytanii. Zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach na patrolu w 1940.



1946 - wprowadzono do sprzedaży pierwszy numer miesięcznika "Żagle" Poruszający tematy związane z żeglarstwem (regaty żeglarskie, jachting, nawigacja, szkutnictwo i kulturą żeglarską).

1984 - sąd wojskowy w Warszawie skazał zaocznie Ryszarda Kuklińskiego na karę śmierci.

1985 - w Gdańsku rozpoczął się proces Bogdana Lisa, Adama Michnika i Władysława Frasyniuka.




Temat: "Orzeł raz jesze, ale już na spokojnie"


Problem w tym, że przejmujemy OHPy, mamy zamiar budować 5 okrętów
logistycznych, korwety i batalion piechoty morskiej. Wszystko wszystko
wskazuje na to, że przygotowujemy flotę do działań poza Bałtykiem ze
względu na szeroko pojęte bezpieczeństwo. Tymczasem wycinamy okręt, który
jest doskonale przystosowany do takich działań.


    Napewno jest przystosowany? Jest to dobry okret do klasycznej walki
morskiej a nie do akcji typu Zatoka Perska czy Kosowo w ktorych bierzemy
badz bedziemy brali udział. Ilosc okretów podwodnych w państwach NATO
(szczególnie atomowych) jest duza wiec siła NATO nie zmaleje od ubytku Orła.
    Po trzecie nie wydaje sie aby nasza marynarka wojenna w sredniookresowym
dystansie była zdolna do oceanicznego operoania okretami podwodnymi bo brak
jest srodków technicznych potrzebnych do zapewnienia im obsługi. Nasza
zdolnosc wspóldziałania wzrosnie dopiero wtedy kiedy bedziemy mieli okrety
_nadwodne_ uzbrojone w pociski criuse Na dzis to mozemy dostarczyc (wzorem
Niemiec) sił do kontroli embarga (bo współczesnie nic oprocz CV i tomahawków
sie nie liczy) a w tym okret podwodny nie jest dobry.
    Dlategdo pytanie brzmi czy mamy trzymac dobry ale sredniopotrzebny (bo
na ocean a tam go nie potrzeba jak i do wspólpracy z sojusznikami tez) okret
czy tez mamy stawiac (bo ponoc Orzeł jest wart x set mln$ wiec byłoby z
czego) na siły rzeczywsice potrzebne (małe SS do obrony naszych wód i
srednie okrety na ocean)? Zeby nie było watpliowsci nie jest to pytanie
retoryczne bo sa kraje ktore maja okrety na wyrost motywujac to innymi
kryteriami niz aspekt czysto wojskowy i moze z innych powodow Orzeł musi
zostac ale ja mam pewne watpliowsci

P.





Temat: jaką książkę ostatnio przeczytałeś / aś ?
fragment z ksiazki Cejrowskiego - naprawde DOBRE:

"Minelo kilka miesiecy i znow stanalem na granicy
> Hondurasu. Bez wizy. Wladze tego kraju najwyrazniej
> uparly sie widziec we mnie wroga. Ponadto calkowicie
> zignorowaly fakt, ze na moim nowym paszporcie nie bylo
> juz słowka Ludowa a orzel odzyskal korone.
> Bylem prosic ich ambasadę w Paryzu, nic. Perswadowalem
> w Wiedniu, nic. W Waszyngtonie, nic. Zielony tym
> biurokratycznym bezsensem postanowilem z nich zadrwic.
> Okpic dziadow, tak jak jeszcze ich przedtem nie okpil
> nikt.
>
> Posluchajcie... Pojechalem na to samo przejscie
> graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian;
> bloto, zardzewialy lancuch w poprzek drogi i
> przechylona budka straznicza. Tylko resztki flag
> narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły sie w
> resztki resztek. Podalem zolnierzowi dokumenty. A
> konkretnie przywieziona z Polski specjalnie na ta
> okazje książeczkę zdrowia (wygladala zupelnie jak
> paszport; twarde okladki z wytloczonym napisem, w
> srodku moje zdjecie, pieczec ZUS-u, seria, numer, dane
> osobowe i 32 strony pokryte rubrykami).
> Honduraski wojskowy zastukal palcem w napis
> Legitymacja Ubezpieczeniowa i zapytal: Co to za kraj?
> 'Republica de Ubezpieczalnia' odpowiadam bez chwili
> wahania, a on wyciaga spod stolu gruba ksiege w
> tekturowej oprawie. Na pierwszych stronach byl, znany
> mi juz, spis panstw swiata. Wojskowy palec, tak jak
> poprzednio, zaczal wolno sunac w dol listy. Mezczyzna
> mamrotal kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepil w
> ustach pelnych gesiego kitu. Mialem wiec mnostwo
> czasu, by sie do syta nacieszyc zemsta. Kiedy wreszcie
> dojechal do konca listy, stwierdzil z niepokojem, ze
> Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie
> 'Kraje wrogie, komunistyczne i terrorystyczne' tez jej
> nie bylo.
> 'Czy to pastwo wystepuje moze pod jakas inna nazwa?'
> zapytal wreszcie.
> 'Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to
> Ubezpieczalnia' bawilem się setnie. Ale niech pan
> moze sprawdzi jeszcze pod Suomi. Oczywiscie wkrotce
> znalazl to slowo w przypisach, jako warianty nazw
> Finlandii. Wtedy juz bez wahania wbil mi do ksiazeczki
> zdrowia odpowiedni stempel.
> 'Witamy w Hondurasie, gringo.'
> Przekroczenie granicy na ksiazeczke zdrowia uwazam za
> swoisty rekord swiata. Godny Ksiegi Rekordow Guinessa.
> W kazdym razie jest to mój najwiekszy osobisty wyczyn
> w kategorii pokonywania barier
> biurokratycznych".



Temat: zagadka
kto to napisał?

... Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu.
Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie
wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym
paszporcie nie było już słówka "Ludowa" a orzeł odzyskał koronę.
Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu - nic. Perswadowałem w
Wiedniu - nic. W Waszyngtonie - nic. Zeźlony tym biurokratycznym
bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze
ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...

Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym
razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi
i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych
Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie | przywiezioną z
Polski specjalnie na tę okazję - książeczkę zdrowia.
( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym
napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane
osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)
Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis "Legitymacja
Ubezpieczeniowa" i zapytał;
| Co to za kraj ?
| Republica de Ubezpieczalnia - odpowiadam bez chwili wahania a on
wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.
Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata.
Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.
Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach
pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta
nacieszyć zemstą.
Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem,
że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; "Kraje wrogie
| komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? - zapytał
wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia - bawiłem
się setnie. - Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako
wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do
książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
| Witamy w Hondurasie, gringo.

Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord
świata -
Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy
osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.
[/b]



Temat: Fragment z książki Cejrowskiego
... Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu. Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym paszporcie nie było już słówka Ludowa a orzeł odzyskał koronę. Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu nic. Perswadowałem w Wiedniu nic. W Waszyngtonie nic. Zeźlony tym biurokratycznym bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...
Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek. Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie Ś przywiezioną z Polski specjalnie na tę okazję książeczkę zdrowia.(Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.) Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis Legitymacja Ubezpieczeniowa i zapytał; Ś Co to za kraj ?
Ś Republica de Ubezpieczalnia odpowiadam bez chwili wahania a on wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie. Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata. Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta nacieszyć zemstą.Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem, że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; Kraje wrogie Ś komunistyczne i terrorystyczne też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? zapytał wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia bawiłem się setnie. Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
Ś Witamy w Hondurasie, gringo.
Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord świata Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Taki offtopowy temat xD
Po pierwsze to wstrzymałbym się od przypisywania komukolwiek czyichkolwiek poglądów bez głębszej analizy, ba nawet pobieżna wystarczy.
Co do reszty – to jak napisałem wyżej – neutralność nie jest dla nas. I nie miałem wcale na myśli tego, że albo USA alb Rosja. To że będziemy mieć tarcze, nie będzie nas czynić wasalami Stanów. Ja jestem za tym, aby Polskę wzmocnić. Jeśli jest okazja, należy z niej korzystać. Negocjacje w sprawie tarczy były właśnie oznaką wyważonej, spokojnej polityki względem USA. Najlepiej mieć dobre stosunki z każdym państwem. Niemcy są tu dobrym przykładem. Z jednej strony kręcą wspólne interesy z Rosją, ale kilka baz amerykańskich u siebie też mają (chociażby baza lotnicza w Ramstein). I to nie jest jak w naszym przypadku system jedynie defensywny (o czym Rosja bardzo dobrze wie, tylko wyjątkowo obłudnie i perfidnie lamentuje, że to są rakiety z bronią atomową wymierzoną w Moskwę – jak nie ma powodów to trzeba je sobie stworzyć), ale bazy wojskowe z żołnierzami i sprzętem.
Zyski – proszę bardzo:
1. Polityczne. W razie konfliktu Stany nie będą się ociągać by bronić i nie dopuścić do zajęcia Polski z tarczą zawierająca w sobie najnowocześniejsze technologie będącą na naszym terytorium.
2. Militarne – sprzęt wojskowy. Dozbrojenie polskiej armii. Szkolenia.
3. Gospodarcze – polskie firmy budowlane będą budować infrastrukturę mieszkaniową bazy, szpital, drogi etc. Obsługa z USA też gdzieś będzie wydawała swoje pieniądze.
To są zyski jakie ja widzę.
Chętnie poznam jakie są według Ciebie wady tarczy. Finansowe? Wątpię – i tak nie mamy wystarczająco pieniędzy na autostrady i stadiony by jeszcze wyrzucać miliardy dolarów na tarcze – nawet jakbyśmy chcieli. Zemsta terrorystów za Irak i Afganistan? – za udział wojsk w misjach w tych krajach i tak już nam pewnie poprzysięgli odwet nawet za sto lat. Tarcza niczego tu nie zmienia. Krytyka i pogorszenie stosunków z Rosją? Prawda jest taka, że Rosję drażni już sam fakt, że nasz orzeł w godle ma koronę.
Dla mnie jedyną poważna ceną jaką zapłacimy za tarczę będą wyższe ceny za gaz i ropę w styczniu. Ale to i tak by było. Chociażby za Gruzję…




Temat: nie narzekajmy na ZUS - autentyczne
z ksiazki Cejrowskiego ...

*BOMBA!!!!!*

to moze powinnismy przestac na ZUS narzekac?

... Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu.
Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie
wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym
paszporcie nie było już słówka "Ludowa" a orzeł odzyskał koronę.
Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu -- nic. Perswadowałem w
Wiedniu -- nic. W Waszyngtonie -- nic. Zeźlony tym biurokratycznym
bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze
ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...

Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym
razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi
i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych
Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie " przywiezioną z
Polski specjalnie na tę okazję -- książeczkę zdrowia.
( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym
napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane
osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)
Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis "Legitymacja
Ubezpieczeniowa" i zapytał;
" Co to za kraj ?
" Republica de Ubezpieczalnia -- odpowiadam bez chwili wahania a on
wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.
Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata.
Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.
Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach
pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta
nacieszyć zemstą.
Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem,
że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; "Kraje wrogie
" komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? -- zapytał
wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia -- bawiłem
się setnie. -- Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako
wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do
książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
" Witamy w Hondurasie, gringo.

Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord
świata --
Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy
osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Codzienna porcja kawałów
Może nie jest to kawał ale tekst jest dobry

Ciekawy fragment z ksiazki Cejrowskiego:
...Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu.
Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie
wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym
paszporcie nie było już słówka Ludowa" a orzeł odzyskał koronę.
Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu nic. Perswadowałem w
Wiedniu nic. W Waszyngtonie nic. Zeźlony tym biurokratycznym
bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze
ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...

Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym
razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi
i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych
Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie przywiezioną z
Polski specjalnie na tę okazję książeczkę zdrowia.
( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym
napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane
osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)
Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis Legitymacja
Ubezpieczeniowa" i zapytał;
Co to za kraj ?
Republica de Ubezpieczalnia odpowiadam bez chwili wahania a on
wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.
Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata.
Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.
Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach
pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta
nacieszyć zemstą.
Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem,
że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; Kraje wrogie
komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? zapytał
wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia - bawiłem
się setnie. Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako
wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do
książeczki zdrowia odpowiedni stempelek. Witamy w Hondurasie, gringo.

Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord
świata Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Humor

A sie z Jezusa nabijacie - wstyd!
Ja się do ciebie niedoprztykuję za sedes. Ale może zacznę...

Fragment książki Cejrowskiego

... Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu. Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym paszporcie nie było już słówka Ludowa a orzeł odzyskał koronę. Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu nic. Perswadowałem w Wiedniu nic. W Waszyngtonie nic. Zeźlony tym biurokratycznym bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...
Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek. Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie Ś przywiezioną z Polski specjalnie na tę okazję książeczkę zdrowia.(Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.) Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis Legitymacja Ubezpieczeniowa i zapytał; Ś Co to za kraj ?
Ś Republica de Ubezpieczalnia odpowiadam bez chwili wahania a on wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie. Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata. Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta nacieszyć zemstą.Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem, że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; Kraje wrogie Ś komunistyczne i terrorystyczne też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? zapytał wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia bawiłem się setnie. Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
Ś Witamy w Hondurasie, gringo.
Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord świata Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Humor cd...
Fragment z książki Cejrowskiego

...Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu. Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym paszporcie nie było już słówka "Ludowa" a orzeł odzyskał koronę.
Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu nic.
Perswadowałem w Wiedniu nic. W Waszyngtonie nic. Zeźlony tym biurokratycznym bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze ich przedtem nie okpił nikt.
Posłuchajcie ...
Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie świeżo przywiezioną z Polski specjalnie na tę okazję książeczkę zdrowia. (Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)
Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis Legitymacja Ubezpieczeniowa i zapytał;
- Co to za kraj ?
- Republica de Ubezpieczalnia odpowiadam bez chwili wahania a on wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.
Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata. Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy. Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta nacieszyć zemstą.
Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem, że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; Kraje wrogie - komunistyczne i terrorystyczne też jej nie było.
- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? zapytał wreszcie.
- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia bawiłem się setnie. Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
- Witamy w Hondurasie, gringo.
Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord świata Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Czy same Niemcy pokonałyby Polskę ? (Temat Alternatywny :-)

Niemcy nazywali to
- "kampanią wrześniową" - chcąć zaniżyć role 1 września. Kiedyś polscy historycy bardzo protestowali
- "wojna obronna 1939" - ten termin bardziej im odpowiadał

obecnie oba terminy są uznawane za właściwe.

Można ten okres nazwać też:

"początkiem II wojny światowej"

Czy uważasz że termin
"wojna obronna 1939" jest błędny?
Ja używam ich zamiennie.
tadato,
termin 'kampania wrześniowa' jest błędny, ponieważ Hel poddał się 2 października a Orzeł walczył na Bałtyku do 7 października. Więc jakby nie patrzeć walki nie trwały tylko we wrześniu ale również i w październiku.

Termin 'wojna obronna' to jest jakiś koszmar. Został wprowadzony do języka potocznego przez Główny Zarząd Polityczny WP, Wojskowy Instytut Historyczny im. Wandy Wasilewskiej jak też Wojskową Akademię Polityczną im. Feliksa Dzierżyńskiego. Wprowadzono go tylko i wyłącznie po to by pokazać, że w 1939 Polska osamotniona walczyła z faszystami [kolejny zresztą komunistyczny wymysł - III Rzesza nigdy nie była faszystowskim ustrojem] a zachodni Alianci nie mieli nam zamiaru pomagać a plan wojny był z tego powodu obronny. Jest to oczywiście nie prawda, gdyż polski plan wojny zakładał związanie jak największej ilości wojsk n-pla a po rozpoczęciu ofensywy na Zachodzie, rozpoczęcie także własnej ofensywy [zaznaczam że taki był plan, jak to wyszło w praniu to zupełnia inna broszka]. Po raz kolejny pytam [bo niestety poprzednio nie otrzymałem odpowiedzi], co to twoim zdaniem oznacza?! Jaka jest definicja wojny obronnej a jaka wojny atakującej?!

Najwłaściwszy termin wydaje mi się podał Moczulski - Wojna Polska 1939 roku. Osobiście uważam, że również można mówić o kampanii polskiej, ew. Wojna 1939 roku co też jest poprawnym terminem ale odnosi się wtedy nie tylko do Polski i jej sojuszników lecz również Rumunii, Węgier, państw nadbałtyckich itp itd.

Pzdr



Temat: Krzyż harcerski
Krzyż Harcerski - to odznaka harcerska, stosowana w większości organizacji harcerskich w Polsce. Nadawany jest członkom organizacji harcerskiej podczas przyrzeczenia harcerskiego. Harcerze przed przyrzeczeniem na miejscu krzyża noszą lilijkę.

Troche historii:

W pierwszym numerze czasopisma „Skaut” z 15 października 1911 roku Andrzej Małkowski ogłosił konkurs „na polską odznakę skautową”. W odpowiedzi na ten konkurs nadesłano aż 84 prace. Wśród nich znalazł się projekt, który opracował Kazimierz Lutosławski. Opis tego projektu, który zajął 3 miejsce w konkursie, znalazł się wraz z wynikami konkursu w 8 numerze pisma "Skaut" z 1912 r.:

na tarczy okrągłej dwie szable, poniżej polski krzyż wojskowy Virtuti Militari z napisem "Bóg i Ojczyzna" – nad nim orzeł w locie – przy górnej krawędzi napis Czuwaj !.

Żadna z prac nie wydała się na tyle interesująca, by od razu wprowadzić ją do użytku, toteż w końcu 1912 roku Naczelna Komenda Skautowa wyznaczyła do dalszych prac nad projektem ks. Kazimierza Lutosławskiego z zespołem. Po wprowadzeniu do projektu szeregu zmian powstała odznaka: krzyż harcerski wzorowany na Orderze Virtuti Militari. Pierwsze krzyże harcerskie wręczono prawdopodobnie już we wrześniu 1913 roku na zakończenie kursu instruktorskiego zorganizowanego przez Naczelną Komendę Skautową w Dynasach.

Symbolikę jednego z projektów opisał Lutosławski własnymi słowami:

"... Wianek z dębu i wawrzynu oznacza cele do zdobycia: siłę i umiejętność, sprawność i wiedzę. Oplata on główny symbol skautowy: krzyż z hasłem "Czuwaj". Kształt tego krzyża jest dawny: takiego użyto do naszego orderu waleczności: Virtuti Militari; uprzytamnia on w szczególności obowiązek dzielności. Ma on pośrodku kółko - symbol doskonałości, a w nim gwiazdę promienną, jakby światło przewodnie: "ad astra!" A sam krzyż znaczy: per aspera, bo wskazuje ciężką, cierniami walki z własnymi słabościami usłaną drogę, a przy tym oznacza też gotowość do walki i do wszelkich poświęceń - aż do męczeństwa za wiarę, aż do śmierci za Ojczyznę: Bóg i Ojczyzna są treścią wewnętrzną tego znaku. Hasło "Czuwaj" na nim - to pobudka, ostrzeżenie: oznacza gotowość ducha do pracy nieustannej..."
ks. Jan Zawada (Kazimierz Lutosławski)

Ostatecznie kształt krzyża harcerskiego został zatwierdzony podczas konferencji zjednoczeniowej ZHP w dniach 1-2 listopada 1918 roku, która zatwierdziła go jako odznaką polskiego harcerstwa.

Więcej informacjii na temat krzyża harcerskiego znajdziesz TUTAJ




Temat: Nieznana odyseja okrętu ORP ORZEŁ


Zagadka legendarnego polskiego okrętu

Członkowie ekspedycji, która szuka na Morzu Północnym wraku słynnego polskiego okrętu podwodnego ORP "Orzeł", przeszukali już ponad 20 procent wytypowanego obszaru. Nie znaleźli wraku "Orła". Po drodze natrafili jednak na inny.
Katamaran z 16-osobową załogą, która chce odnaleźć "Orła", wypłynął z Gdyni w ostatnią niedzielę. Po drodze, w jednej z cieśnin duńskich łączących Bałtyk z Morzem Północnym, sonar, w który jest wyposażony katamaran, wykrył wrak jakiegoś statku.

- Była to około 40-metrowa jednostka wykonana z metalu. Na obrazie z sonaru widać było ładownię, co sugeruje, że był to statek handlowy. Wrak nosił ślady wybuchu, więc jest możliwe, że został zatopiony w czasie I lub II wojny światowej - powiedział Wojciech Godlewski. Na miejsce poszukiwań "Orła" około 150 mil na zachód od cieśniny Skagerrak, jednostka poszukiwawcza przybyła w środę.

Już tego dnia rano rozpoczęto przeszukiwanie wytypowanej przez członków wyprawy przestrzeni o wymiarach 15 na 20 mil morskich. Poszukiwania odbywają się za pomocą sonaru ciągniętego za statkiem na linie o długości 30 metrów. Na pokładzie katamaranu znajduje się też robot podwodny, który może wykonywać zdjęcia.

Do czwartkowego wieczoru ekipie udało się zbadać ponad 20 procent wytypowanego obszaru. W piątek poszukiwania trzeba było zawiesić ze względu na sztormową pogodę; fale w tym rejonie Morza Północnego dochodziły do 3 metrów wysokości.

Przygotowania do trwającej właśnie ekspedycji, której celem jest odnalezienie wraku ORP "Orzeł", rozpoczęły się przed trzema laty. W tym czasie grupa osób związanych z Morską Agencją Poszukiwawczą (MAP), która zorganizowała wyprawę, przeprowadziła m.in. badania polskich i zagranicznych archiwów.

Wchodzący w skład grupy historycy spotykali się też z emerytowanymi marynarzami. Próbowali ustalić, która z sześciu hipotez dotyczących okoliczności zaginięcia okrętu może być najbliższa prawdy.

Poszukiwacze odrzucili wersje, według których okręt został storpedowany czy nawet omyłkowo zatopiony przez aliancki niszczyciel. Najbardziej prawdopodobna wydało im się hipoteza zakładająca, że jednostka poszła na dno po tym, jak trafiła na jedno z niemieckich pól minowych.

Członkowie MAP doszli do wniosku, że powinno być to pole znajdujące się na Morzu Północnym, około 150 mil na zachód od cieśniny Skagerrak. Będą przeszukiwać ten obszar jeszcze przez około 10 dni.

Uczestnicy wyprawy zapowiedzieli, że jeśli odnajdą wrak ORP "Orzeł", nie podadzą dokładnych współrzędnych miejsca, w którym się on znajduje. Chcą w ten sposób ochronić okręt przed piracką eksploracją.

W razie sukcesu - na jego dowód - płetwonurkowie chcą wydobyć spod wody tabliczkę umieszczoną na kiosku okrętu. Po powrocie ekspedycji do kraju, tabliczka trafiłaby do gdyńskiego Muzeum Marynarki Wojennej.

ORP "Orzeł" został zbudowany w okresie międzywojennym, dzięki składkom polskiego społeczeństwa, w jednej z holenderskich stoczni. Kosztował 8,2 mln zł. Wodowano go 15 stycznia 1938 roku.

Wyposażony w 12 wyrzutni torpedowych, jedno podwójne działko przeciwlotnicze oraz podwójny przeciwlotniczy karabin maszynowy- ORP "Orzeł" zawinął do portu w Gdyni 10 lutego 1939 roku.

Na powierzchni wody jednostka mogła osiągnąć prędkość 20 węzłów na godzinę, pod wodą - 9 węzłów. Bez uzupełniania zbiorników paliwa mógł przepłynąć 7 tys. mil morskich (pod wodą- 100 mil). Maksymalnie okręt mógł zejść na 80 metrów pod wodę.

Rano 1 września 1939 roku "Orzeł" wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. 15 września okręt zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia.

W nocy polscy marynarze porwali okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty okrętowi udało wejść do bazy Rosyth na wybrzeżu Wielkiej Brytanii.

"Orzeł" został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą okręt wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojskowy "Rio de Janeiro", przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię.

Wieczorem 23 maja 1940 roku załoga ORP Orzeł wypłynęła na swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła.



Temat: Polskie okrety podwodne - pytanie do znawcow


Dlaczego i za co sad wojenny skazal komandora Kloczkowskiego na cztery
lata pierdla i zwolnienie dyscyplinarne? Moim zdaniem mamy tutaj trzy
mozliwosci:


Zapomniał Pan dodać, że "wyrok nie został wykonany"
Zapomniał Pan tez dodać, że "W 1944 roku wyrok Sądu Morskiego został
zakwestionowany przez prokuratora Najwyższego Sądu Wojskowego, który wniósł
o rewizję sprawy na korzyść skazanego"
Zapomniał Pan też opisać sytuację jaka panowała na Orle. (
http://www.orzel.one.pl/viewpage.php?page_id=9 )
(...)Od kilku dni panowała zła sytuacja na pokładzie "Orła".
Od 8 września Komandor Kłoczkowski nie przyjmował żadnych pokarmów poza
herbatą.
Chorowało również kilku członków załogi.
Na dodatek po bombardowaniu nastąpiła awaria okrętu, której załoga bez
pomocy z zewnątrz nie była w stanie naprawić własnymi siłami.
10 września nadano z okrętu meldunek o chorobie dowódcy.
W efekcie dalszej wymiany rozkazów i meldunków, komandor Kłoczkowski dostał
do wyboru, albo opuścić swój okręt w porcie neutralnym przedostać się w nocy
na Hel celem zmiany dowódcy.
Komandor zastanawiał się i rozważał te możliwości przez dwa dni.
W tym czasie stan jego zdrowia jeszcze się pogorszył.
Zdecydował się wyokrętować.
Postanowił jednak iść na północ i zawinąć do stosunkowo odległego Tallina.
"Orzeł" szedł kursem północno - wschodnim, opłynął Wyspy Moonsundzkie i
wszedł na wody wschodniej odnogi Bałtyku, do Zatoki Fińskiej.
Rejs ten trwał ponad dobę i w ciągu tego czasu nie wydarzyło się nic
szczególnego.
Była godzina 21.30 wieczorem 14 września, gdy "Orzeł" po niezauważonym
przejściu koło wyspy Naissaar, leżącej na północny zachód od stolicy Estonii
u wylotu Zatoki Tallińskiej, wpłynął koło półwyspu Paljassaar na redę
Tallina.
Pierwszy etap działalności wojennej "Orła" w kampanii polsko - niemieckiej
dobiegł końca.
Po nie zauważonym przejściu "Orła" koło wyspy Naissaar okręt wpłynął na redę
Tallina.
W pół godziny od zjawienia się "Orła" i nadania przez niego depeszy radiowej
z prośbą o wejście do portu, przybył statek pilotowy.
W rezultacie rozmowy statek estoński odpłynął po dyrektywy, polecając
Polakom zaczekać na odpowiedź. "Orzeł" podszedł nieco bliżej portu i o
godzinie 1.30 po północy nastąpiło ponowne spotkanie z estońską łodzią, na
której przybyli estońscy oficerowie w towarzystwie marynarzy.
Zawiadomili oni, że władze zgadzają się na wejście do portu.
  Rankiem 15 września komandor Kłoczkowski w towarzystwie podporucznika
Mokrskiego udał się na ląd, do dowódcy floty estońskiej, gdzie spotkali się
z polskim attache wojskowy w Tallinie.
Tam Polacy dowiedzieli się, że władze estońskie wyraziły zgodę na zawinięcie
"Orła" do Tallina celem naprawy uszkodzeń okrętu i że po dokonaniu naprawy -
w przepisowym terminie 24 godzin - "Orzeł" ma prawo opuścić port.
Równocześnie jednak dowódca floty estońskiej oświadczył, że obecnie w porcie
przebywa również statek niemiecki, który jako pierwszy będzie wychodził z
portu i dlatego, zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego, "Orzeł" nie
będzie mógł opuścić Tallina prędzej , niż po upływie 24 godzin od chwili
wyjścia niemieckiego statku.
Po tej rozmowie Kłoczkowski i Mokrski udali się do szpitala, gdzie komandor
już pozostał.





Temat: Festiwal Dialogu Czterech Kultur
Muzyka spotkała historię

Jędrzej Słodkowski
2008-07-27, ostatnia aktualizacja 2008-07-27 22:08

Wśród huku wystrzałów i okrzyków pruskich żołnierzy rozpoczęło się sobotnie spotkanie melomanów z Wędrownym Festiwalem Filharmonii Łódzkiej "Kolory Polski". Koniec dnia był także żołnierski, ale już znacznie przyjemniejszy dla ucha: w Bedoniu zaśpiewał - w mundurach Wojska Polskiego - prawosławny chór Oktoich.
Cmentarz wojskowy w lesie "Pustułka" koło Gałkówka Kolonii to dwa duże drewniane krzyże. Prawosławny upamiętnia leżących w zbiorowej mogile rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli tu w listopadzie 1914 r. w walkach z wojskami niemieckimi. Pamięci o poległych pruskich Soldaten strzegą, oprócz krzyża, kamienne nagrobki - jedne oczyszczone, inne wciąż ukryte w leśnym poszyciu. Na niektórych widnieją polskie nazwiska; z obu stron leśnej gęstwiny strzelali do siebie Polacy wcieleni do armii zaborców. Od dwóch-trzech lat naukowcy, pasjonaci historii, lokalne władze i dziennikarze na czele z naszym redakcyjnym kolegą Michałem Jagiełłą, próbują przypomnieć o niezwykle krwawej "operacji łódzkiej", jednej z największych bitew I wojny światowej.

Jak taka leśna walka mogła wyglądać, pokazało w "Pustułce" Stowarzyszenie Miłośników Rekonstrukcji Historycznej "Żelazny Orzeł". Kilkunastu mężczyzn odzianych w stalowoszare pruskie mundury, wyposażonych w plecaki, menażki i, co najważniejsze, mausery stoczyło potyczkę z jakoby ukrytymi w lesie Rosjanami. Zajmowanie pozycji, trzask przeładowywania broni, huk wystrzałów i dym z kilku większych eksplozji - to stanowiło atrakcję tylko przez kilka pierwszych minut. Potem członkowie "Żelaznego Orła" niemiłosiernie długo strzelali w las i kolejno padali z okrzykiem na ustach. Dużo ciekawsza okazała się część "kuluarowa", podczas której widzowie zasypali rekonstruktorów pytaniami o uzbrojenie i szczegóły bitwy.

Potem melomani, "Prusacy" i organizatorzy przenieśli się parę kilometrów na wschód, pod kościół w Bedoniu, gdzie pokaz możliwości kulinarnych, rękodzielniczych i wokalnych dały tamtejsze gospodynie. A wieczorem w wypełnionym po brzegi kościele wystąpił utytułowany chór Oktoich, śpiewający we wrocławskiej cerkwi świętych Cyryla i Metodego, a także w ramach Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego. Dziesięciu umundurowanych mężczyzn zaprezentowało obie strony działalności.

Moc i natchnienie kryjące się w napisanych przed wiekami liturgicznych hymnach, litaniach i modlitwach uwypuklone zostały tym bardziej że koncert rozpoczął się tuż po zakończeniu mszy. Zachwycała rozpiętość głosów; patetyczny, anielski tenor przenikał się z imponującym basem, o jaki prędzej podejrzewać by można niedźwiedzia niż człowieka.

Druga część koncertu należała do polskich, rosyjskich i niemieckich utworów patriotyczno-wojskowych. Zaczęła się piękną, przypominającą religijny hymn, pieśnią "Na grunwaldzkiem polu" Łukasza Górnickiego z 1570 r. Potem był i "Marsz Żuławów", i "Ballada o żołnierskich butach" Okudżawy, a nawet "Rozmaryn", pieśń o Stieńce Razinie, znana dobrze jako "Wołga, Wołga" czy "Lindenbaum" Franza Schuberta. W kilku utworach, m.in. w "Balladzie stepowej" z "Pana Wołodyjowskiego", solowe partie zaśpiewał głębokim niezwykle donośnym głosem szef i dyrygent zespołu, ks. diakon Grzegorz Cebulski.

Nie podważam klasy wyśmienitego zespołu, mam jednak wrażenie, że repertuar drugiej części koncertu nie pasował do "Kolorów Polski". Choć z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że brąz i granat wojskowych mundurów to z pewnością jedne z najbardziej "polskich" kolorów. I doceniam walory edukacyjne przedsięwzięcia. Podczas części piknikowej usłyszałem, jak mężczyzna w sile wieku zapytał jednego z "żelaznych orłów", czy bitwę pod Łodzią wygrali Polacy. Po sobotnich atrakcjach takich wątpliwości będzie choć trochę mniej.

Oktoich - z greckiego Oktoechos ("osiem" i "głos"); to nazwa jednej z podstawowych ksiąg liturgicznych w kościele prawosławnym. Ułożył ją w VIII w. św. Jan Damasceński, najwybitniejszy hymnograf kościoła wschodniego, który zebrał i usystematyzował wszystkie ówczesne śpiewy liturgiczne, wzbogacając je własnymi kompozycjami. W księdze znajdują się teksty liturgiczne według ośmiu kolejno następujących po sobie tonacji. Materiał liturgiczny podzielony jest na osiem tonów powtarzających się co osiem tygodni. "Oktoich" jest także pierwszą książką drukowaną w cyrylicy. W 1491 r. wydrukowano ją w Krakowie. Do dziś z tamtego nakładu zachowało się - jakże by inaczej - osiem egzemplarzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź



Temat: 1

Czy czapla i orzeł wstrzymają lotnisko w Modlinie

"Gazeta" dotarła do przygotowywanego raportu oddziaływania na środowiska lotniska w Modlinie. Wynika z niego, że nie tak łatwo będzie można je zbudować, bo samoloty mogą zagrażać licznym ptakom w okolicy.

Leżący blisko Warszawy port dla tanich linii to konieczność. Dziś ich pasażerowie odprawiani są na pękającym w szwach Okęciu, w maleńkim terminalu Etiuda. Wybór nowej lokalizacji padł na Modlin, bo uznano, że można tam dość szybko dostosować dawne lotnisko wojskowe.

Ale otwarcie portu zapowiadane początkowo nawet na październik przyszłego roku wciąż się opóźnia. Wszystko wskazuje na to, że nie uda się dotrzymać najnowszego terminu.

Spółka Port Lotniczy "Modlin" wciąż nie ma pozwolenia na budowę. Czeka też na dokument, którego przygotowanie zabiera ostatnio przy wszelkich inwestycjach najwięcej czasu.

To decyzja środowiskowa. Powinien ją wydać burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego Jacek Kowalski (Modlin jest częścią tego miasta). On z kolei czeka na raport oddziaływania na środowisko, którego przygotowanie nadzoruje wojewoda. Ten zaś od kilku miesięcy domaga się kolejnych uzupełnień w raporcie. - Chodzi o dokładne zbadanie, jaki wpływ będzie miało lotnisko na obszar Natura 2000, który obejmuje Wisłę, i na ptaki oraz nietoperze - mówi Maksym Gołoś, rzecznik wojewody.

"Gazeta" dotarła do wstępnej wersji raportu. Wynika z niego, że rozbudowa lotniska ograniczy liczbę ptaków w okolicy - w tym chronionych. Tych ostatnich jest w Modlinie bardzo dużo - to m.in. czapla siwa, orzeł bielik, derkacz. Tysiące ptaków przelatują nad odległą o kilka kilometrów Wisłą. Sama rzeka jest obszarem w ramach sieci Natura 2000, która ma chronić najcenniejsze przyrodniczo tereny w Unii Europejskiej.

W raporcie zwrócono uwagę jeszcze na jeden problem - większe niż na innych lotniskach ryzyko kolizji ptaków z samolotami. W takiej sytuacji dochodzi czasami do uszkodzeń samolotów. Wprawdzie nie grozi to raczej bezpieczeństwu pasażerów, ale często wymusza kosztowne naprawy. Autorzy opinii stwierdzają, że są sposoby, by zniechęcić ptaki do przebywania wokół lotniska, ale zalecają dalsze badania - szczególnie wiosną - w okresie lęgowym. Te analizy są w trakcie przygotowania.

Jacek Kowalski, burmistrz Nowego Dworu, który jest udziałowcem spółki budującej port, twierdzi, że lotnisko będzie budowane w zgodzie z poszanowaniem środowiska. - Postaramy się porozumieć z organizacjami ekologicznymi w tej sprawie. Sądzę, że da się tak rozbudować lotnisko, żeby nie ucierpiała przyroda - dodaje. Przypomina też, że do lat 90. w Modlinie działał port wojskowy, na którym lądowały samoloty głośniejsze od pasażerskich boeingów. Problem w tym, że przez ostatnie kilkanaście lat na tamtejszym pasie sporadycznie lądują jedynie awionetki. W efekcie na tereny wokół lotniska wróciło wiele gatunków ptaków.

Sprawą mocną interesują się ekolodzy. O to, żeby mieć wpływ na zapisy decyzji środowiskowej, walczy dr Wiesław Nowicki z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. To on wywalczył zmianę kolorów pylonu mostu Siekierkowskiego z białych na pomarańczowe, tak by nie zabijały się o nie ptaki. Nie chce jednak się wypowiadać, póki nie ukończono raportu oddziaływania inwestycji na środowisko.

Burmistrz Kowalski liczy, że ów dokument będzie niedługo gotowy. Sam woli zaś nie podawać dokładnych terminów uruchomienia lotniska. Przyznaje jednak, że znowu może pojawić się poślizg. Ostrożnie szacuje, że pierwsze samoloty zaczną tam lądować zimą 2009 roku.


Źródło



Temat: WOWKOW - co to właściwie jest za twór i jak się sprawdza ?

Z tego co wiem to jedyny taki ośrodek w kraju na wszystkie rodzaje wojsk. Znajduje się na terenie 1 Pułku Artylerii.
Poniżej coś do poczytania, co o ośrodku sądzą sami zainteresowani...


Andrzej CHYLIŃSKI 2005-01-27

SZKOŁA ŻYCIA I DYSCYPLINY
Reporter Kulis w karnej jednostce w Ciechanowie
Polska armia to cyrk. Prawdziwe wojsko jest już tylko w jednostce karnej w Ciechanowie. Skazani żołnierze ćwiczą 9 godzin dziennie, ale... są zadowoleni. Bo w „normalnych” jednostkach bardziej się męczyli. Z nudów.
Jednostka karna w Ciechanowie znacznie różni się od swej legendarnej poprzedniczki w Orzyszu. Nie zmieniło się tylko jedno - tu żołnierze dostają większy wycisk niż gdziekolwiek indziej.
- Jak do nas trafią, muszą odczuć, że ponoszą karę - mówi z przekonaniem kapitan Piotr Piątkowski, zastępca komendanta Wojskowego Ośrodka Wykonywania Kary Ograniczenia Wolności (WOWKOW).
Zwykłe wojsko to ściema
Kiedyś jeden z żołnierzy, który trafił do WOWKOW, na swój sposób rozszyfrował ten skrót: Wojskowy Ośrodek Wykorzystywania Kolesi Olewających Wojsko.
- Zanim tu trafiliśmy, to wojsko lało na nas - mówi szeregowy Marek Koper z trzymiesięcznym wyrokiem za narkotyki. - W mojej jednostce od rana do nocy nie potrafili nam wymyślić żadnych ćwiczeń. Gniliśmy!
Potwierdza to szeregowy Sławomir Płonka. - Jednostkę miałem w swoim mieście. Po piętnastej byłem już w domu. Czasami wlepili jakieś warty, ale wszystko to naprawdę ściema - mówi.
Żołnierze jeden przez drugiego opowiadają o „bzdurze”, jaką jest teraz wojsko. - Zero szkolenia - mówi Koper. Gdy trafił do Ciechanowa, po raz pierwszy musiał okopać się tak, by być niewidocznym klęcząc i stojąc. Przedtem wystarczyło tylko, że „wróg” nie widział go, gdy leżał.
- Rano dawali grabki - opowiada o swojej jednostce szeregowy Marcin Stolarski. - Nie po to, by coś zgrabić, lecz by je zdać po południu.
Stolarski przez miesiąc tak wytrzymał. Pewnego dnia wyrzucił grabie za płot.
- W jednostkach każdy chodzi jak chce i nikt nikomu nie oddaje honorów, chyba że nawinie się dowódca jednostki - mówi Artur Wolny, który w karnej jest już po raz drugi za samowolne oddalenie się. Ma jeszcze trzeci wyrok za to samo, ale ten go ominie, bo wcześniej skończy mu się służba.
W Ciechanowie dni mijają szybko, a noce są krótkie. - Od świtu do zmroku szkolenie, do tego nocne alarmy, raz na miesiąc 40-kilometrowe wymarsze i raz na kwartał bytowanie, czyli 40 km marszu z ciągłymi ćwiczeniami - mówi Stolarski. - Będziemy mogli powiedzieć, że byliśmy w prawdziwym wojsku.
Z wesela do karnej
Kiedyś, by trafić do Orzysza, wystarczyła decyzja dowódcy jednostki. Teraz o skierowaniu do jednostki karnej decydują sądy garnizonowe. Jak i za co?
- Sześć miesięcy za znieważenie - mówi Stolarski. - Pobiłem się z policjantami.
Stolarski przynajmniej wie, za co tu jest, bo większość uważa, że do Ciechanowa trafili tylko dlatego, bo ktoś tu musi być.
- Miesiąc za 15 minut samowolnego - uśmiecha się szeregowy Paweł Orzeł. 50 procent powodów skierowania do karnej to właśnie samowolne oddalenia. Pobicia i kradzieże - po 15 procent. Alkohol i narkotyki - 20 procent.

No i wydało się... wojsko po prostu się nudzi



Temat: Kalendarium
3 grudnia jest 337. (w latach przestępnych 338.) dniem w kalendarzu gregoriańskim. Do końca roku pozostaje 28 dni.

Święta
imieniny: Biryn, Ema, Emma, Franciszek, Franciszek Ksawery, Hilaria, Kasjan, Kasjusz, Ksawery, Lucjusz, Mirokles i Uniemir.
Ghana - Narodowy Dzień Farmerów
ONZ - Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych
Międzynarodowy Dzień Języka Baskijskiego

Wydarzenia w Polsce
1830 - Rada Administracyjna Królestwa Kongresowego została zastąpiona przez Rząd Tymczasowy.
1940 - Cyryl Ratajski został wybrany delegatem rządu emigracyjnego na kraj.
2006 - Reprezentacja Polski zdobyła wicemistrzostwo świata w piłce siatkowej mężczyzn.

Wydarzenia na świecie
1800 - II koalicja antyfrancuska: miała miejsce bitwa pod Hohenlinden.
1818 - USA: Illinois jako 18 stan dołączyło do Unii.
1829 - Została zawarta unia realna pomiędzy Prusami Zachodnimi i Prusami Wschodnimi która doprowadziła do zjednoczenia obu tych prowincji w jedną o nazwie Prusy ze stolicą w Królewcu.
1896 - Herman Hollerith założył Tabulating Machine Company (późniejsze IBM).
1904 - Charles Perrine odkrył księżyc Jowisza - Himalię.
1912 - I wojna bałkańska: Liga Bałkańska podpisała rozejm z Turcją.
1967 - Christiaan Barnard przeprowadził pierwszą na świecie operację przeszczepu serca u człowieka.
1971 - Wybuchła wojna pomiędzy Indiami a Pakistanem.
1976 - Nieznani sprawcy ostrzelali z broni maszynowej dom Boba Marleya.
1984 - Wielka katastrofa przemysłowa w Bhopal (stan Madhya Pradesh, Indie) spowodowała śmierć kilku tysięcy osób.

Urodzili się
1645 - Michał Stefan Radziejowski, polski duchowny katolicki, prymas Polski (zm. 1705)
1849)
1853 - Stanisław Masłowski, polski malarz (zm. 1926)
1857 - Joseph Conrad, angielski pisarz polskiego pochodzenia (zm. 1924)
1888 - Franciszek Dindorf-Ankowicz, polski dowódca wojskowy (zm. 1963)
1890 - Stefania Zieleńczyk, polska nauczycielka, autorka podręczników oświatowo-pedagogicznych dla dzieci, matka poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (zm. 1953)
1895 - Tadeusz Olsza, polski aktor (zm. 1975)
1905 - Kazimierz Wajda, polski aktor (zm. 1955)
1907 - Jan Grudziński, polski dowódca wojskowy, komandor podporucznik, dowódca podwodnego okrętu Orzeł (zm. 1940)
1923 - Adam Słodowy, polski popularyzator majsterkowania
1948 - Ozzy Osbourne, brytyjski muzyk
1949 - Barbara Blida, polska polityk, minister gospodarki przestrzennej i budownictwa (zm. 2007)
1960 - Julianne Moore, amerykańska aktorka
1970 - Katarzyna Skrzynecka, polska aktorka, piosenkarka, prezenterka telewizyjna
1977 - Adam Małysz, polski skoczek narciarski

Zmarli
1888 - Józef Brzowski, polski kompozytor, pedagog i dyrygent (ur. 1805 lub 1803)
1894 - Robert Louis Stevenson, szkocki pisarz (ur. 1850)
1919 - Auguste Renoir, francuski malarz (ur. 1841)
1965 - Aleksander Romeyko, polski generał (ur. 1898)
1969 - Stanisław Czernik, polski pisarz (ur. 1899)
1997 - Henryk Czarnecki, polski pisarz (ur. 1925)
1999 - Scatman John, amerykański muzyk, stworzył tzw. skatting (ur. 1942)
2004 - Marek Stachowski, polski kompozytor, pedagog (ur. 1936)

za wikipedią...



Temat: Dark Harvest
Sheaf, Twierdza Barleystone, 23 martius 831.M41, godz. 8.00

- Za zgodą i wedle życzenia przedstawiciela Świętego Oficjum sekcję uważam za rozpoczętą – oznajmił z chorobliwym w opinii Lyry entuzjazmem medyceusz Varro, stojący za metalowym stołem, na którym złożono ciało diakona Vespera. Adept-patolog okazał się człowiekiem tuż przed pięćdziesiątką, całkowicie wyłysiałym i prezentującym sporych rozmiarów brzuch, wciąż jednak nad wyraz żwawym i szczerze oddanym swej odstręczającej zwykłych śmiertelników pracy. Towarzyszący mu dwaj asystenci byli milkliwymi adeptami w randze młodszych medyceuszy, o niewielkich tatuażach na wierzchach dłoni i metalowych płytkach wszczepionych pod skórę czoła, na których powierzchni dostrzec można było miniaturowe skrypty przedstawiające dotychczasowy przebieg ich kariery.

Ojciec Vasan i nowicjusz Tenkar stali w tylnej części posępnej, emanującej chłodem kamiennej sali sekcyjnej, ukrywając się za plecami trójki obserwujących zabieg akolitów. Starszy wiekiem duchowny był blady jak ściana, a ręce trzęsły mu się w zauważalny sposób, budząc lekki niepokój spoglądającej na to kątem oka Sepheryjki. Od razu widać było, że drastyczne przeżycia minionej nocy oraz widok trupa swego bezpośredniego przełożonego w łonie Kościoła poważnie nadwerężyły psychiczną i fizyczną wytrzymałość Orbellanina, w przeciwieństwie do młodego Tenkara, który zaskakująco szybko otrząsnął się z traumy i pomimo schylonej kornie głowy zerkał co chwila ciekawie ku zwłokom dobrze sobie przecież znanego diakona.

- Proszę odnotować, że denat został zidentyfikowany jako Zacharias Vesper, lat czterdzieści jeden, z powołania duchowny imperialnego Kościoła – oznajmił medyceusz przesuwając rękami po nagim ciele heretyka. Jeden z asystentów zaczął natychmiast zapisywać jego słowa, skrobiąc wyrazy za pomocą świetlnego pióra w swojej elektrokarcie.

- Wzrost sto osiemdziesiąt dziewięć centymetrów, waga post mortem siedemdziesiąt osiem kilogramów. Oględziny zewnętrzne. Liczne blizny na klatce piersiowej, brzuchu i udach, będące najpewniej datującymi się na kilka do kilkunastu lat wstecz pozostałościami po ranach postrzałowych lub obrażeniach zadanych bronią białą. Brak świeżych śladów. Na prawym ramieniu wojskowy tatuaż... prawdopodobnie gwardyjski emblemat, liście laurowe obiegające ludzką czaszkę, na kości czołowej czaszki znajduje się Imperialny Orzeł. Poniżej liści wstęga stylizowana na zwój, ze słowami „115 Vaxanide”. Brak innych znaków szczególnych. Proszę przewrócić denata na brzuch.

Dwaj młodsi medyceusze złapali zwłoki i wprawnymi ruchami przewrócili je na druga stronę, prezentując oczom przełożonego kark, plecy i pośladki diakona.

- Na plecach dostrzegalne blizny identyczne z tymi na piersiach i brzuchu, potwierdzające liczne powierzchowne obrażenia odniesione zapewne w trakcie służby wojskowej. Poniżej łopatek trzy otwory wlotowe po pociskach konwencjonalnych, brak otworów wylotowych. Wszystkie trzy kule utkwiły w kręgosłupie, doprowadzając na natychmiastowego zgonu denata. Proszę odnotować, że zostaną wyciągnięte z ciała na późniejszym etapie sekcji jako materiał dowodowy.

- Czy nigdzie nie widać... żadnych mutacji? – wtrąciła Kara robiąc krok w stronę stołu. Słysząc jej słowa młodsi medyceusze nakreślili momentalnie ochronne znaki, a ojciec Vasan jęknął głucho. Varro pokręcił przecząco głową, przeciągnął wzrokiem raz jeszcze po ciele ofiary, ruchem ręki nakazał odwrócić ją ponownie twarzą ku sklepieniu sali.

- Nie, nigdzie nie dostrzegam zewnętrznych objawów korupcji – oznajmił po głębokim namyśle – Proszę podać mi piłę, zaczniemy od oględzin wnętrza czaszki.

Lyra i Kara wymieniły między sobą pełne niesmaku spojrzenia, wsparty zaś o swą laskę Ravion przełknął mimowolnie ślinę.

Metalowe ząbki piły zgrzytnęły na kości skroniowej Vespera.



Temat: Dowcipy, kawały, śmieszne fotki i inne takie tam..
Fragment ksiazki Cejrowskiego. Nie znosze go ale to co pokazał to KILL:)

Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy
> Hondurasu.
> Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we
> mnie
> wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym
> paszporcie nie było już słówka „Ludowa" a orzeł odzyskał
> koronę.
> Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu – nic. Perswadowałem w
> Wiedniu – nic. W Waszyngtonie – nic. Zeźlony tym biurokratycznym
> bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak
> jeszcze
> ich przedtem nie okpił nikt.
> Posłuchajcie ...
>
> Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym
> razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek
> drogi
> i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych
> Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.
> Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie ─ przywiezioną z
> Polski specjalnie na tę okazję – książeczkę zdrowia.
> ( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z
> wytłoczonym
> napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane
> osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)
> Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis „Legitymacja
> Ubezpieczeniowa" i zapytał;
> ─ Co to za kraj ?
> ─ Republica de Ubezpieczalnia – odpowiadam bez chwili wahania a on
> wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.
> Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata.
> Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół
> listy.
> Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach
>
> pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta
> nacieszyć zemstą.
> Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem,
>
> że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; „Kraje wrogie
>
> ─ komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było.
> - Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? –
> zapytał
> wreszcie.
> - Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia – bawiłem
> się setnie. – Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.
> Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako
> wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do
> książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.
> ─ Witamy w Hondurasie, gringo.
>
> Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty
> rekord
> świata –
> Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój
> największy
> osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Wojciech Cejrowski
Ja Cejrowskiego uwielbiam. Moze jego sposob wyrazania pogladow politycznych jest malo delikatny, ale facet niestety ma racje.
Dziewczyny ja wogole mam wrazenie, ze jego ksiazki są nie do dostania- chodza na allegro za kosmiczne sumy.
Ja Cejrowwskiego pokochalam po przeczytaniu tego:
Minęło kilka miesięcy i znów stanąłem na granicy Hondurasu.

Bez wizy. Władze tego kraju najwyraźniej uparły się widzieć we mnie

wroga. Ponadto całkowicie zignorowały fakt, że na moim nowym

paszporcie nie było już słówka „Ludowa" a orzeł odzyskał koronę.

Byłem prosić ich ambasadę w Paryżu – nic. Perswadowałem w

Wiedniu – nic. W Waszyngtonie – nic. Zeźlony tym biurokratycznym

bezsensem postanowiłem z nich zadrwić. Okpić dziadów, tak jak jeszcze

ich przedtem nie okpił nikt.

Posłuchajcie ...

Pojechałem na to samo przejście graniczne, co za pierwszym

razem. Sceneria bez zmian; błoto, zardzewiały łańcuch w poprzek drogi

i przechylona budka strażnicza. Tylko resztki flag narodowych

Gwatemali i Hondurasu zmieniły się w resztki resztek.

Podałem żołnierzowi dokumenty. A konkretnie ─ przywiezioną z

Polski specjalnie na tę okazję – książeczkę zdrowia.

( Wyglądała zupełnie jak paszport; twarde okładki z wytłoczonym

napisem, w środku moje zdjęcie, pieczęć ZUS-u, seria, numer, dane

osobowe i 32 strony pokryte rubrykami.)

Honduraski wojskowy zastukał palcem w napis „Legitymacja

Ubezpieczeniowa" i zapytał;

─ Co to za kraj ?

─ Republica de Ubezpieczalnia – odpowiadam bez chwili wahania a on

wyciąga spod stołu grubą księgę w tekturowej oprawie.

Na pierwszych stronach był, znany mi już, spis państw świata.

Wojskowy palec, tak jak poprzednio, zaczął wolno sunąć w dół listy.

Mężczyzna mamrotał kolejne nazwy. Mozolnie, jakby je lepił w ustach

pełnych gęsiego kitu. Miałem więc mnóstwo czasu, by się do syta

nacieszyć zemstą.

Kiedy wreszcie dojechał do końca listy, stwierdził z niepokojem,

że Ubezpieczalnia na niej nie figuruje. W suplemencie; „Kraje wrogie

─ komunistyczne i terrorystyczne" też jej nie było.

- Czy to państwo występuje może pod jakąś inna nazwą ? – zapytał

wreszcie.

- Czasami, ale rzadko. Ubezpieczalnia to Ubezpieczalnia – bawiłem

się setnie. – Ale niech pan może sprawdzi jeszcze pod Suomi.

Oczywiście wkrótce znalazł to słowo w przypisach, jako

wariantywną nazwę Finlandii. Wtedy już bez wahania wbił mi do

książeczki zdrowia odpowiedni stempelek.

─ Witamy w Hondurasie, gringo.

Przekroczenie granicy na książeczkę zdrowia uważam za swoisty rekord

świata –

Godny Księgi rekordów Guinessa. W każdym razie jest to mój największy

osobisty wyczyn w kategorii pokonywania barier biurokratycznych.



Temat: Ciekawe miejsca,miejscowości,zabytki- Pomorza Zachodniego
DRAWA-rzeka Pomorza Zachodniego,to jeden z najpiękniejszych szlaków kajakowych Polski.Rzeka bierze swój początek w rynnowej dolinie polodowcowej,tzw.Dolinie Pięciu Jezior,położonych pomiędzy Połczynem Zdrojem a Kluczewem.Jest drugim co do wielkości po Gwdzie dopływem Noteći.Przepływa przez województwa koszalińskie,gorzowskie i pilskie.Drawa ma 185,9km długości,powierzchnia dorzecza wynosi 3296,1 km kwadratowych,wypływa z Jeziora Krzywego na wysokości 150 m n.p.m.,położonego 7 km na południowy wschód od Połczyna Zdroju.Uchodzi zaś do Noteći poniżej Krzyża,na wysokości 28m n.p.m.
Pierwsze wzmianki historyczne o rzece pochodzą z XIIIw.Drawa często stanowiła linię obronną.W XVI wieku wzdłuż jej zachodniego brzegu wybudowano system strażnic zabezpieczających od wschodu Brandenburgię,a podczas drugiej wojny światowej w okolicach Starego Osieczna wykorzystano rzekę do osłony umocnień Wału Pomorskiego.
Stara i tajemnicza jest nazwa Drawy.Według językoznawców pochodzi ona od starosłowiańskich słów oznaczających pośpiech,co w kontekście nazwy rzeki dotyczy z pewnością jej rwącego nurtu.
Drawa stanowi bardzo atrakcyjny szlak kajakowy.Jest dostępna dla kajaków od jeziora Żerdno do ujścia koło miejscowości Krzyż.
Rzeka dzieli się wyraźnie na kilka części.W górnym biegu łączy pięć malowniczych jezior:Górne,Krąg,Długie,Głębokie i Małe,następnie przepływa przez jeziora:Prosino,Żerdno,Drawsko,Rzepowskie,Krosino,Lubie,Wielkie i Małe Dębno.Do miejscowości Złocieniec rzeka objęta jest ochroną w ramach DRAWSKIEGO PARKU KRAJOBRAZOWEGO.Od wypływu z jeziora Lubie do miejscowości Prostynia rzeka płynie przez poligon wojskowy.Drawa na odcinku pomiędzy miejscowościami Prostynia i Drawno charakteryzuje się najmniejszym spadkiem wynoszącym około 0,25%.Od Drawna do miejscowości Stare Osieczno dolina rzeki jest objęta ochroną Drawieńskiego Parku Narodowego,a rzeka ma charakter górski.Na ostatnim odcinku do Krzyża,Drawa jest spławną i szeroką rzeką o niewielkim spadku,płynącą prawie do samego ujścia przez Puszczę Drawską.Drawa jako szlak kajakowy,była znana w Europie w okresie międzywojennym,a pierwsze spływy kajakowe po II wojnie światowej odbyły sie w roku 1946.Drawa jest szlakiem bardzo malowniczym.Przepływając przez Pojezierze i Równinę Drawską w większości płynie wśród lasów zwanych Puszczą Drawską.Częste zmiany charakteru rzeki z wąskiej na szeroką,z głębokiej na płytką,z leniwej na bystrą dodają jej uroku.
Drawa płynie przez Pojezierze i Równinę Drawską.Cały obszar charakteryzuje się urozmaiconą rzeźbą terenu,która jest dziełem lądolodu skandynawskiego.Malownicze wzgórza morenowe dochodzą do wysokości 200m n.p.m.W szacie roślinnej dominują lasy zróżnicowane gatunkowo.Na szlaku można spotkać 450 letnie dęby i 300 letnie buki.Ciekawy jest również świat zwierzęcy.pojezierze i Równina Drawska,to ostoja wielu gatunków zwierząt.Obok popularnych występują: orzeł bielik,bóbr,głuszec,bocian czarny,wydra,żółw błotny.